Przypadek Jima

Nawet nie zainteresował się, jak udała się im podróż, nie spytał dzieci, czy są zadowolone z wakacji. Nie zaciekawiły go też dalsze plany Jima dotyczące jego praktyki adwokackiej ani żadne inne sprawy, o których zwykle chciał wiedzieć. Również po raz pierwszy w życiu Donald wyglądał niechlujnie. Na krawacie miał wielką plamę po jajku, krawat i garnitur były pogniecione, na nogach miał dwie różne skarpetki – jedną niebieską, drugą brązową. Jim udawał, że tego nie widzi, podobnie jego żona i dzieci. Następnego dnia zadzwonił do lekarza ojca. Spytał, czy Donald nie chorował w tym czasie, gdy on z rodziną byli za granicą. „O ile wiem, to nie” – odpowiedział lekarz. W rzeczywistości nie widział Donalda od kilku tygodni. „Może jest po prostu zmęczony. Radzę poczekać jeszcze trochę, a jeżeli stan ojca się nie poprawi, proszę do mnie zadzwonić”. Jim postanowił znów zasięgnąć porady lekarza. Ten polecił przyprowadzić ojca do gabinetu. Pobrano mu krew, zrobiono elektrokardiogram i zdjęcie klatki piersiowej. Potem lekarz rozmawiał z nim przez pięć minut. Po skończonych badaniach zarekomendował Jimowi jako najlepsze wyjście oddanie ojca do domu opieki. „On ma osiemdziesiąt jeden lat. Jego umysł nie jest już tak sprawny jak przedtem. Szczerze mówiąc, wątpię, czy potrafi należycie dbać o siebie. Gdy zaczyna się starość, a dołącza się przy tym choroba Alzheimera – bo na to właśnie cierpi pański ojciec – to już początek końca. Ojciec ma dość własnych pieniędzy, może więc mu pan przynajmniej zapewnić przyzwoitą opiekę”.

Dodaj komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>