Banda młodocianych gwałcicieli w Łodzi

W pamiętniku znalezionym u uwięzionego herszta bandy młodocia- nych gwałcicieli w Łodzi autor notuje z cynizmem, że banda upolowała wiele dziewcząt na ulicach, ale żadna z nich nie odważyła się donieść rodzicom czy władzy w obawie przed gangiem czy kompromitacją. Raz tylko zgłosił się ojciec zgwałconej dziewczyny, lekarz, który jedynie ostrzegł bandę, że doniesie władzom o gwałcie, jeżeli córka zapadnie na chorobę weneryczną lub zajdzie w ciążę.

Na ogół ofiary i ich bliscy unikają rozgłosu. Toteż ciemna liczba zgwałceń jest pokaźna. Z drugiej strony, jak twierdzą medycy sądowi (Grzywo-Dąbrowski, 1952), w licznych sprawach sądowych okazuje się, że fakt zgwałcenia jest sfingowany czy też co najmniej wątpliwy. Z kronik sądowych wiemy, że „zgwałcenie” odbywa się nierzadko w czasie wspólnej libacji, kiedy zarówno sprawcy, jak i ich ofiary są pod wpływem odurzenia alkoholowego, a to nasuwa wątpliwości co do postawy kobiet skarżących o zgwałcenie. W czasie wojny w niektórych krajach żony przebywających na froncie żołnierzy, gdy zaszły w ciążę, oskarżały sprawców ciąży o gwałt dla usprawiedliwienia się wobec mężów. Trzeba wspomnieć, że z materiałów sądowych widać, jak oskarżeni starają się uchylać od odpowiedzialności twierdząc, że gwałcone kobiety rzekomo zapraszały ich, bawiły się razem z nimi, że sytuacja upoważniała ich do domniemania dobrowolności, aczkolwiek dla pozoru kobieta się opierała. Są to nierzadko wyznania zaprawione cynizmem, ale świadczące zarazem o tym, że kobiety przynajmniej dobrowolnie dopuściły do powstania sytuacji, w której zgwałcenie może dojść do skutku.

Dodaj komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>